piątek, 24 stycznia 2014
Chapter 3
Przyszedł następny dzień, wstałam, byłam sama, czułam się tak samotnie bez ramion Jade wokół mnie więc wstałam i wyszłam z sypialni do kuchni gdzie stały Jade, Jesy i Leigh-Anne, "Hej, zastanawiałyśmy się kiedy wstaniesz" Powiedziała Jesy "Aktualnie, zastanawiałyśmy się kiedy masz zamiar wstać" Leigh-Anne powiedziała śmiejąc się "Która godzina?" Zapytałam "11, śpiąca królewno" Powiedziała Jade uśmiechając się co od natychmiast sprawiło że się zarumieniłam. Odwzajemniłam uśmiech, mogłam zobaczyć że Jesy i Leigh-Anne wymieniały spojrzenia i uśmiechały się do siebie, wiedziałam że Jade i ja działamy zbyt oczywiście ale nie obchodziło mnie to, moja teoria miłości to ze wszyscy są dopasowani, ktoś kto jest perfekcyjny dla nas, więc związek jest także perfekcyjny, mało ludzi jest na tyle szczęśliwym by znaleźć ich drugą połówkę więc muszą za akceptować co mają ze swoimi ukochanymi i się ustatkować. Ale kiedy wiedzą że ich mają, coś w ich sercu mówi im, to jak miłość od pierwszego obejrzenia, i wiedziałam że Jade pasowała do mnie, coś w moim sercu mówiło mi że pasowała. Kochałam ją bardzo głęboko i ufałam jej nad życie mimo że poznałam ją noc wcześniej "Więc mamy teraz śniadanie po czym idziemy na zakupy, znaczy Jesy i ja, wy idziecie?" Leigh-Anne powiedziała przez co sprowadziła mnie z powrotem do prawdziwego świata. "Jestem tu na śniadanie ale obiecałam mamie że spędzę z nią dzień, ciężko pracuje i to rzadkie kiedy dostaje dzień wolny" Mama nie była moją biologiczną mamą, adoptowała mnie jak miałam 14 lat, byłam wyrzutkiem, moja biologiczna mama opuściła mnie i mojego ojca kiedy miałam 3 lata, dlatego stał się alkoholikiem, mój tatuś znikał, zamienił się w obcego i to mnie raniło ale starał się jak najlepiej by udawać że nie był pijany kiedy byłam w pobliżu. Kiedy wróciłam ze szkoły był na kanapie z butelką w ręku więc dorosłam wcześniej niż ludzie normalnie, kiedy ludzie z opieki społecznej zabrali mnie do domu dziecka byłam przerażona i czułam się nieszczęśliwa ale potem nauczyłam się jak z tamtą uciec więc mogłam się odstresować upijając się, czułam się wtedy dobrze i pomagało mi to zapomnieć o wszystkim. Leigh-Anne do teraz i mogła mnie zabrać do swojego domu ale nie czułam się tam komfortowo, czułam się źle mimo że jej mama zawsze mnie rozumiała i dbała o mnie. Pewnego dnia śpiewałam na ulicy eo i moja mama mnie usłyszała,zabrała mnie do swojego domu i powiedziałam jej wszystko o mnie, od razu jej zaufałam, opiekowała się mną od tego czasu, zabrało jej dużo czasu z prawnikami ale w końcu udało się jej mnie adoptować. Myślę że to dlaczego jestem bardzo niepewna i dlaczego ciężko mi poznać nowych ludzi i zaufać im "Tak, też pójdę do swojej rodziny" Powiedziała Jade brzmiąc nieco zawiedziona. Po śniadaniu Jade i ja wyszłyśmy z apartamentu i poczułam się źle że nie mogłam pójść z nią na zakupy, znaczy, z nimi wszystkimi, ale z nią, chciałam się zapytać otwarcie ale nie wiedziałem, jak się do niej zbliżyć, właśnie się poznałyśmy więc próbowałam zabrzmieć fajnie "ej, myślałam że może ty i ja mogłybyśmy wyjść dzisiaj razem na obiad?" Od razu się za czerwieniłam, ale ona się uśmiechnęła "Tylko jeżeli to randka" Myślę że zaczerwieniłam się trochę bardziej zanim powiedziałam "Oczywiście, to randka"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz